books on my mind: Ramiro Pinilla "Jeszcze tylko jeden nieboszczyk"

wtorek, 10 czerwca 2014

Ramiro Pinilla "Jeszcze tylko jeden nieboszczyk"



Co ma zrobić niespełniony autor kryminałów, kiedy właśnie dostaje z wydawnictwa kolejną odmowę? Jaki błąd popełnił przy pisaniu szesnastu swoich powieści? Pomysłów mu nie brakuje, swoje postacie wzoruje na detektywach powołanych do życia przez swoich mistrzów - Hammetta i Chandlera. Gdzie w takim razie tkwi błąd? Może w braku realizmu? A co by było, gdyby sobie ten realizm stworzyć? 
Sancho Bordaberri jest właścicielem małej księgarni w hiszpańskim miasteczku rybackim Algorta. Ponieważ niedawno skończyła się wojna i sytuacja polityczna jest dość napięta, dlatego książki nie są towarem szczególnie chodliwym. Dlatego też Sancho pozostawia swój sklep pod opieką Koldobike, a sam pisze powieści kryminalne. Niestety dostaje od wydawców same odmowy. Niezrażony niepowodzeniem wymyśla świetny plan - jedyną szansą na napisanie dobrego kryminału jest opisane rzeczywistych wydarzeń. Najpierw trzeba znaleźć niewyjaśnioną zbrodnię. To akurat poszło Sancho bardzo szybko - tuż przed wojną ktoś przykuł bliźniaków Eladia i Leonardo Altube do skały i pozostawił na śmierć. Jeden z braci zginął, a drugi, odratowany w ostatniej chwili, nie umiał powiedzieć kto ich zaatakował. Bracia cieszyli się fatalną sławą, więc mógł być to każdy mieszkaniec miasteczka. Wojna przerwała poszukiwania sprawcy i sprawa została niewyjaśniona. Teraz do akcji wkracza prawdziwy detektyw Sancho Bordaberri, a właściwie Samuel Esparta. Księgarz wyciąga z szafy garnitur po ojcu, wydziela w księgarni przestrzeń na biuro i zmienia Koldobike w seksowną sekretarkę rodem z powieści swoich mistrzów. Pełny realizm. Szybko okazuje się, że senne miasteczko kryje wiele tajemnic i wielu osobom na rękę było umorzenie śledztwa.
Powieść Ramio Pinilla jest fantastyczna. Bardzo podoba mi się konwencja - powieść w powieści. Język, jakim napisany jest ten kryminał jest zasadniczo różny od tego, co znamy ze współczesnych ksiązek detektywistycznych. Sancho używa kwiecistego, nieco poetyckiego języka. Mimo ryzyka popadnięcia w patos czy śmieszność autor świetnie sobie radzi. Jako kontrast dla Sancha podaje czytelnikowi poetę-falangistę, który próbuje napisać swoją książkę. Jego pełen ideologii język przekracza granice smaku. Nie przeszkadza to jednak Luciano w jego radosnej twórczości. 
Pinilli udało się stworzyć świetną powieść z elementami klasycznego kryminału. Sam z niespełnionego pisarza zmienia się w prawdziwego twardziela, pełnego nonszalancji detektywa z powieści Hammetta. Na naszych oczach Koldobike z miejscowej dziewczyny pomagającej w sklepie staje się uosobieniem seksu, zmysłową sekretarką prawdziwego detektywa. Wszystko to odbywa się w elegancki, niewymuszony sposób. Postacie te są tak prawdziwe w swej fikcyjnej roli, że czytelnikowi bardzo łatwo jest je polubić i sie z nimi utożsamiać. Autor bawi się odniesieniami do swoich idoli, miesza role, zaskakuje. Tworzy postacie niejednoznaczne, np.Luciano z brutalnego mordercy staje się zabawnym poetą, żeby potem znowu stać się mordercą. Pinilla prowadzi z czytelnikiem grę - niby znamy jej zasady, wiemy, ze jesteśmy wodzeni za nos, jednak pozwalamy na to i świetnie się przy tym bawimy.
"Jeszcze tylko jeden nieboszczyk" to powieść ciekawa i warta uwagi. Polecam wszystkim. 

Ramio Pinilla, Jeszcze tylko jeden nieboszczyk, Media Rodzina, 2014, s. 264
Recenzja dla SzczecinCzyta.pl

16 komentarzy:

  1. Ciekawa fabuła książki. Myślę, że mnie zainteresuje dlatego po książkę chętnie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej, książka ta musi koniecznie znaleźć się na mojej półce! Naprawdę zrobiłaś mi na nią ochotę... Mam nadzieję, że znajdę ją w księgarni. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Powieść w powieści i senne małe miasteczka zawsze cieszą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! W tym miasteczku to jakoś mało sennie :D

      Usuń
  4. Rzeczywiście książka ciekawa. Z wielką chęcią poznam ją bliżej. Coś czuje, że mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Po przeczytaniu wstępu sądziłam, że bohater sam kogoś zabije i będzie to opisywał. A tu fabuła idzie w odmiennym kierunku i jestem szczerze zainteresowana. Dzięki za recenzję, bo pewnie nie trafiłabym na tę książkę (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to byłoby banalne :D Chociaż istnieją seriale o pisarzu udajacym detektywa Castle czy Znudzony na śmierć. Ba! Bohater tego drugiego też uwielbia Hammetta i Chandlera :)

      Usuń
  6. Nie słyszałam o książce ani o autorze, a widzę że warto po książkę sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O, to bardzo chce! A masz wlasna?? :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jejku, tak o niej interesująco napisałaś, że się wciągnęłam w tę historię. Okładka mnie intryguje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli chciałabyś powalczyć o "Troje", to zapraszam do siebie na konkurs.

      Usuń
  9. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tym autorze - o książce tym bardziej, ale postaram się po nią sięgnąć. Tak patrzę na twój czerwcowy stosik i czekam z niecierpliwością na recenzję "Kto sieje wiatr" :) pozdrawiam, ksiazkowa-przystan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń