books on my mind: Stosik wrześniowy

poniedziałek, 1 września 2014

Stosik wrześniowy


Wakacje, wakacje i po wakacjach. Za oknem hulają deszcz i wiatr. Lubię jesień, ale przyznaję, że głównie tę piękną, złotą. Deszcz też ma swoje dobre strony - niezwykle przyjemnie siedzi się wtedy pod kocem, popija aromatyczną herbatę i czyta. No niestety, nie samymi przyjemnościami człowiek żyje, a prowadzanie dziecka do szkoły, chodzenie do pracy czy inne codzienne czynności w takiej pogodzie nie są już takie fajne. No nic - nie narzekam, tylko szykuję sobie lekturę na jesienne wieczory :)
Największą część stosiku wrześniowego stanowi prezent urodzinowy, który dostałam od Martyny. To obszerna biografia Himmlera autorstwa niemieckiego historyka Petera Longericha. Mam nadzieję, że znajdę czas, żeby przeczytać ją od deski do deski. Dalej jest trochę lżej - kryminał skamdynawski Jorna Liera Horsta "Jaskiniowiec". Wydawca szumnie obwołuje tego autora nowym Jo Nesbo. Wierzę, że każdy zasługuje na to, żeby być sobą, dlatego chętnie wyrobię sobię opinię o tej powieści. Kolejna na stosie jest książka "Trupia farma" Billa Bassa. Długo polowałam na tę książkę i cieszę się, że zdecydowano się na kolejne jej wydanie. Aby moje szczęście było zupełne, to wydawca zdecydował się sprzedawać ją w artakcyjnej cenie. 
Myślę, że trudno znać się na wszystkim, a przeglądając księgarniane półki mam wrażenie, że Beata Pawlikowska jest specem od absolutnie wszystkiego. No nie mogę jednak zakładać, że pani Beata nie wie co robi, dlatego postanowiłam to sprawdzić. Z szerokiej gamy książek do nauki języków obcych "Blondynka na językach" wybrałam niderlandzki. Chętnie podzielę się wrażeniami :)
No i w końcu książka Marka Rosemana "Wansee. Willa, jezioro, spotkanie". Jest to prezent od Szpieguli, która miała wielkie szczęście wykupić ostatni egzemplarz w księgarni internetowej. Jako, że dobra z niej dziewczyna, to podzieliła się ze mną swoją zdobyczą. 
Teraz pozostaje mi życzyć Wam pięknej, złotej jesieni, małej ilości obowiązków i wiele czasu na lekturę :)

32 komentarze:

  1. Widzę że czeka Cię obszerna literatura wojenna i już zazdroszczę.

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja lubię jesień - nawet wtedy, gdy deszcz leje cały dzień. Wszystko ma swój urok :)

    Stosik super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Deszcz ma swoje plusy. Jesień to moja ulubiona pora roku :)

      Usuń
  3. A ja chętnie przeczytam recenzję "Blondynki na językach" :) Pozostałych książek nie znam ale życzę miłego czytania :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam podobne spostrzeżenia jeśli chodzi o Panią Pawlikowska. Jestem ciekawa recenzji biografii Himmlera - też ją mam niestety będzie musiała dłużej poczekać w kolejce- chętnie poznam Twoją opinię, miłej lektury :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj u mnie też pewnie poczeka. Chociaż różnie to może być :)

      Usuń
  5. Ciekawe pozycje na jesień. Sama nigdy nie mogę sobie takiej listy przygotować, bo zamiast motywacji bardzo mnie ona demotywuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego? Już dawno poddałam się i nie próbuję nawet przeczytać całego stosu w miesiąc. Książki w moim domu pojawiają się jak chcą i kiedy chcą. Trudno mi trzymać się planu ;)

      Usuń
  6. Biografia Himlera wygląda i brzmi zabójczo. Jeśli lubisz ten rodzaj non-fiction, to koniecznie sięgnij kiedyś po "Inferno: The World at War, 1939-1945" Maxa Hastingsa - KAWAŁ historii - bardzo polecam :)
    Mnie już Pawlikowska irytuje tymi zen-bzdurami i uśmieszkami na karteczkach a la Coelho. Języki może pół biedy. Moim zdaniem powinna trzymać się dobrych reportaży z podróży, a nie robić z siebie lekko półśrednią orkiestrę od wszystkiego i niczego jednocześnie (ale to moje zdanie zupełnie) :)
    Zaintrygowała mnie "Trupia Farma" - czekam na wrażenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle, że ja z tej wojny wybieram dość wybiórczo - interesują mnie hitlerowskie Niemcy i Holocaust. Sama wojna jako całość już niekoniecznie :)
      A co do pani Pawlikowskiej, to obawiam się, że nieco się zagubiła ;)

      Usuń
  7. Zaimponowałaś mi tym Himmlerem... o, matko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam. Kiedyś wybrałam się do Warszawy z biografią Goebbelsa w torebce. Była wielka i ciężka. To dopiero był wyczyn :D

      Usuń
  8. Za Himmlera to by cię "zamordował" mój mąż. On kocha wszystko co z II wojną światową związane. Cegiełka niezła. Ile to to ma stron?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zauważyłam. Lubię recenzje Twojego męża :)
      A co do Himmlera, to ma ok. 950 stron.

      Usuń
  9. Zazdroszczę Ci "Trupiej farmy". Obecnie jestem w trakcie czytania "Kości zdrady" i bardzo mi się podoba. Mam nadzieję, że niedługo ta książeczka będzie gościem w mojej biblioteczce. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Trupiej farmie pisała też Mary Roach. To ona zainteresowała mnie książką Billa Bassa

      Usuń
  10. dodam jeszcze, że blondynka na językach- to jest pierwsza rzecz pawlikowskiej, która mi się podoba.,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam włoski i brytyjski angielski , oraz angielski amerykański. ale póki co- używam tych 2 pierwszych.

      Usuń
    2. I jak wrażenia? Bardzo jestem ciekawa. Szkoda, ze nie brałaś rosyjskiego :)

      Usuń
  11. Choć nie lubię porównańdo innych pisarzy i akurat Horst to nie Nesbo, to i tak bardzo polecam Ci "Jaskiniowca" - naprawdę kawał porządnego kryminału :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie tak podejrzewam. Nie podoba mi się to porównywanie :)

      Usuń
  12. o, bo teraz widzę, że nie zapisał się mój pierwszy komentarz.
    hm, trupią farmę zaczęłam, ale nie mam kiedy skończyć, bo wskoczył mi na tapetę bookrage, a potem inne różności.

    blondynka na językach jest fajna- ale w moim przekonaniu jest dobra dla ludzi, którzy już mieli jakąś styczność z językiem, bo inaczej trochę mylące mogą być te wszystkie odmiany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie mam inne odczucia - blondynka jest fajna dla początkujacych - uczy pierwszych słów :)

      Usuń
  13. Z przyjemnością sięgnęłabym po biografię Himmlera. Był okres, kiedy mocno fascynowały mnie sylwetki popleczników Hitlera, dlatego miło byłoby się czegoś więcej dowiedzieć. :) A co do książki do nauki języka, to mam podobną, bo napisaną przez tę autorkę, ale do nauki niemieckiego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak wrażenia z nauki niemieckiego? Pomogła ta ksiązka? :)

      Usuń
  14. Spory stos. Himmler niesamowicie mnie kusi...

    OdpowiedzUsuń
  15. czytałam dziś bardzo dobrą recenzję Jaskiniowca, więc zacieram rączki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Jeszcze nie widziałam żadnej recenzji. Muszę poczytać :)

      Usuń