books on my mind: Hanna Winter "Giń"

piątek, 16 sierpnia 2013

Hanna Winter "Giń"


Ostatnio nieco zaniedbuję blog. Wiadomo - urlop nie sprzyja spędzaniu czasu przy komputerze. Do tego mam problemy okulistyczne, które nie sprzyjają ani czytaniu, ani patrzeniu na monitor. Chyba czas przejść na audiobooki. Mimo wszystko, powoli, bo powoli, ale czytam książki ze zgromadzonych wcześniej stosików. Ostatnio na tapetę trafił niemiecki kryminał "Giń".
Bardzo lubię kryminały. Lubię też wiedzieć, jak wygląda autor czytanej przez mnie aktualnie książki. Autorka kryminału "Giń" Hanna Winter wygląda wyjątkowo pięknie i interesująco. Niestety nie można tego powiedzieć o jej drugiej powieści.
Życie nie było łaskawe dla Lary Simmons. Bolesne rozstanie z mężem i samotne macierzyństwo podkopały jej pewność siebie. W końcu udaje jej się stanąć na nogi i spełnić marzenie - otwiera przytulną kawiarnię w centrum Berlina. W drodze powrotnej z otwarcia swojego lokalu Lara zostaje porwana przez seryjnego mordercę. Kobiecie udaje się uciec, ale w aucie mordercy została jej torebka. Morderca zna adres kobiety i nie jest ona bezpieczna. Policja obejmuje Larę programem ochrony świadków. Teraz jako Karolina Wohler zaczyna nowe życie na północy Niemiec. Jednak ten morderca nie zostawia niedokończonych spraw. Zrobi wszystko, żeby znaleźć i zabić Larę.
No i co? Mamy wszystkie składniki niezłej powieści. Może niezbyt oryginalnej, ale odpowiednio podana ma wszelkie szanse stać się hitem. Niestety w tym przypadku tak nie jest. Pomijam już schemat, na którym skonstruowana jest książka - wszystko tu jest oczywiste lub absurdalne. Nie ma tu nawet iluzji prawdopodobieństwa i minimum logiki. Tak pisać powieści, kto każdy potrafi - po co starannie tworzyć intrygę, skoro można zakończenie wzorować na telewizyjnych, niskobudżetowych dreszczowcach czy wziąć z kosmosu? Postacie stworzone przez autorkę są papierowe do granic możliwości. Nie rozumiem ich i nie jestem w stanie się z nimi utożsamiać. Główna bohaterka zachowuje się dziwnie i nielogicznie. Relacje między bohaterami są płytkie i jałowe. Nie jesteśmy oczywiście w stanie odgadnąć kto jest mordercą, ponieważ chyba został on przez autorkę wybrany metodą losową. Wyjaśnienie zagadki jest pozbawione sensu. 
Muszę też uczciwie przyznać, że do mojego negatywnego odbioru powieści rękę przyłożyła też tłumaczka - zastosowała wyjątkowo irytujący mnie manewr - spolszczyła imiona. Jest to akceptowalne w książkach dla dzieci, w kryminale raczej razi. 
Do plusów powieści "Giń" należy wydanie - podoba mi się taka forma książki - wklejona tasiemkowa zakładka, odpowiednia grubość okładki, czytelny druk. To wszystko sprawia, że powieść czyta się z przyjemnością. Kolejnym plusem jest lekkie pióro pani Winter. Język, którym operuje jest bardzo prosty, a książkę czyta się bardzo szybko. Wprawdzie bez specjalnego zaangażowania w akcję, ale to plus dla wakacyjnych lektur. 
Decyzję o wyborze lektury każdy oczywiście podejmuje sam, jeśli jednak miałaby radzić, to proponuje odpuścić sobie tę książkę. Mimo tego myślę, że Hanna Winter ma ogromne szanse na medialną karierę. Jej wyjątkowa uroda świetnie sprzedaje się w kolorowych pismach. 

Hanna Winter, Giń, Fabryka Słów, 2012

12 komentarzy:

  1. O, w zyciu nie siegne ;-))))).

    Patrz, a ja nie lubie wiedziec, jak wygladaja autorzy ;-)).

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam, że nie jest to wybitna książka, ale nie spodziewałam się, że aż tak Ci się nie spodoba. Odradzasz i z recenzji wynika, że masz słuszne argumenty, ale mnie i tak coś ciągnie do tej historii. Wstyd się przyznać, ale pewnie okładka :P Natomiast spolszczenia imion nie rozumiem zupełnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka wygrywa okładką - mnie też skusiła ;)

      Usuń
  3. Liczyłam na to, że wypada lepiej...

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoje argumenty mnie przekonują. Szkoda czasu na takie nijakie książki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jednak uroda to nie wszystko... Książkę zmęczyłam, bo przeprowadzałam wywiad z autorką i wypadało znać choć jedną z jej książek, ale byłam mocno zażenowana, starając się w wymijający sposób zadawać pytania. Niestety, płycizna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy raz o Hannie Winter czytałam właśnie u Ciebie. Mam nadzieję, że jest chociaż miła i sympatyczna :D

      Usuń
    2. Jest bardzo miła, ale nie powinna pisać kryminałów;-)

      Usuń
  6. Dodałem bloga do obserwowanych, zapraszam do mnie na imperium lektur :)

    OdpowiedzUsuń