books on my mind: Rosamund Lupton "Potem"

piątek, 5 października 2012

Rosamund Lupton "Potem"


Dla Grace Covey to był ważny dzień. Jej syn Adam miał urodziny. Święto to nałożyło się czasowo z zawodami sportowymi w ekskluzywnej prywatnej szkole, do której uczęszcza chłopiec. Tam też pracuje starsza córka Grace - Jenny. Dziewczyna jest nastolatką, która marzy o samodzielności. Nie rozumie matki, która uważa, że najważniejsza jest nauka, marzy by być jak ojciec - znany i sławny autor programów survivalowych. 
Dzień jest ciepły i piękny. Zawody są bardzo udane, nawet Jenny świetnie wywiązuje się ze swoich obowiązków. Wszystko to zmienia dźwięk alarmu przeciwpożarowego. Szkoła płonie. Grace nerwowo rozgląda się za swoimi dziećmi. Adam jest bezpieczny, niestety okazuje się, że Jenny została w budynku. Matka rzuca się jej na ratunek i wbiega w ogień. Obie w bardzo ciężkim stanie trafiają do szpitala. Ich dusze opuszczają nieprzytomne ciała.. Nikt ich ni widzi, nikt nie słyszy. W tej trudnej sytuacji mają tylko siebie. Wkrótce okazuje się, że pożar w szkole nie był przypadkowy. Grace i jej córka obserwują, jak reszta rodziny wraz z policją stara się odnaleźć sprawcę.
Książka Rosamund Lupton jest kryminałem, ale przedstawienie jej z perspektywy obserwujących wszystko dusz nadaje jej charakteru metafizycznego. Taka narracja nie jest czymś nowym, w ten sposób jest też napisania np. "Nostalgia anioła" Alice Sebold, jednak "Potem" ma w sobie coś magicznego. Jest to oczywiście kryminał, ale jest to także opowieść o miłości, rodzicielstwie, zrozumieniu. Rodzina Grace była bardzo szczęśliwa i oparta na miłości, a nawet w takich rodzinach dorastanie i usamodzielnianie się dzieci jest momentem trudnym. Grace ciągle widziała swoją córkę, tak jak chciała ją widzieć - jako małą dziewczynkę. Owszem starała się ją zrozumieć, przyjąć to dorastanie w sposób, jaki proponują psychologowie, ale dopiero to dziwne wiszenie w niebycie pozwoliło Grace dostrzec w córce dorosłą kobietę. Nie nieodpowiedzialną trzpiotkę, w zbyt krótkiej spódnicy, ale kobietę, która podejmuje swoje decyzje, która kocha, która nie wymaga stałej ochrony, a mało tego potrafi chronić swoich rodziców. Miłość i szacunek, jakimi darzą się członkowie rodziny Coveyów są niezwykłe i piękne. Chciałabym, żeby tak wyglądały wszystkie rodziny.
Nie lubię babskich czytadeł. Czytam głównie kryminały i thrillery. Bardzo cieszę się, że Rosamund Lupton przemyciła do mojego świata trochę babskich wzruszeń. Tym bardziej, że jesień sprzyja nostalgii i melancholii. Mimo wątka kryminalnego "Potem" jest powieścią pozytywną. W niej wygrywa miłość, a ja mimo wszystko lubię, jak tak się dzieje. 

ps. Cierpię na syndrom jesiennej lakoniczności - coraz krótsze recenzje mi wychodzą ;)

Rosamund Lupton, Potem, Świat Książki, 2012

11 komentarzy:

  1. lubię kryminały, poza tym zaciekawił mnie sposób narracji, myślę, że książka mogłaby mi się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Długich recenzji prawie nikt nie czyta :-)A co do książki, nie dałabym rady chyba przeczytać. Ogarnia mnie smutek wielki gdy czytam takie książki, nawet jeśli to wytwór czyjejś wyobraźni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj - wygrywa miłość i nadzieja :)

      Usuń
  3. książkę od dawna mam na oku i prędzej czy później po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam o tej książce i mam na nią ochotę. Zapowiada sie bardzo ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. fajna recenzja, myślę, że gdy gdzieś spotkam na półce - z krzykiem nie ucieknę:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię styl pisania Rosamund Lupton. Jej książki sprawiają, że człowiek odrywa się od rzeczywistości:) Świetna książka!

    OdpowiedzUsuń