books on my mind: John Boyne "Chłopiec w pasiastej piżamie"

środa, 4 kwietnia 2012

John Boyne "Chłopiec w pasiastej piżamie"



Zazwyczaj książki są lepsze od swoich filmowych adaptacji. Czasem zdarzają się wyjątki od tej reguły. Takim wyjątkiem była np. Lista Schindlera, czy serial Czysta krew, który powstał na kanwie kompletnie nie dających się czytać książek Charlain Harris. Niestety moim zdaniem to samo spotkało książkę „Chłopiec w pasiastej piżamie”.
Film o małym Bruno obejrzałam jakiś czas temu. Pamiętam, że oglądając go szlochałam jak bóbr. Kiedy zobaczyłam tę książkę wiedziałam, że muszę ją przeczytać.
9-letni Bruno wraz z rodziną przenosi się z ukochanego Berlina do małej, smutnej miejscowości Po-Świecie. Chłopiec wie, że znaleźli się na tym końcu świata z powodu awansu taty – oficera SS. Nie rozumie jednak, dlaczego musiał zostawić przyjaciół, szkołę i wszystko co kochał. Cały czas próbuje wytłumaczyć dorosłym, że chce wracać do domu. Dzieje się tak do czasu, kiedy spotyka swojego rówieśnika, który zwykł dość ekstrawagancko ubierać się w pasiastą piżamę. Bruno i Szmul spędzają długie godziny na rozmowach. Nie mogą się ze sobą bawić, bo nie wiadomo dlaczego Szmul siedzi za ogrodzeniem z drutu kolczastego. Bruno bardzo zazdrości Szmulowi dużej ilości kolegów, z którymi ten może się bawić (chociaż Szmul twierdzi, że oni się wcale nie bawią). Młodego Niemca zadziwia też ogromny apetyt żydowskiego kolegi – ciągle by jest głodny i zawsze chce jeść.
Finał tej znajomości jest bardzo smutny. Ma nieść przesłanie dla czytelnika: Wszyscy jesteśmy tacy sami.
Nie wierzę, że istniały dzieci (szczególnie dzieci oficerów SS), które były całkowicie odcięte od ideologii faszystowskiej. Hitlerowi zależało na indoktrynacji od najmłodszych lat i dzieci zrzeszane były w Hitlerjugend. Poza tym dzieci 9-letnie nie są już maluchami i świetnie potrafią wyciągać wnioski z obserwowanego przez nich świata. Naiwność Bruno jest nienaturalna. Mimo, iż codziennie spędza godziny na rozmowach ze Szmulem, to jednak całkowicie nie analizuje faktów. Nadal uważa więźniów za ekscentryków chadzających cały dzień w piżamach. Trudno mi też uwierzyć w „pole niczyje”, czyli kompletnie niestrzeżone miejsce, w którym syn komendanta mógł dzień w dzień swobodnie spotykać się z żydowskim więźniem. Przecież w tym miejscu ogrodzenia więźniowie mogli uciec z obozu, do tego zupełnie niezauważeni.
„Chłopiec w pasiastej piżamie” jest książką dla dorosłych, stylizowaną na książkę dla dzieci. Mnie osobiście bardzo ten zabieg zmęczył. Oczywiście mogłabym roztkliwiać się tylko nad natrętnym moralizatorstwem, jakiego dopuścił się wobec nas autor, ale przeczytałam już wystarczająco dużo książek o tematyce obozowej, żeby ulec zabiegom pana Boyna. W tym temacie moralizatorstwo jest całkowicie zbędne.
Historia Bruno i Szmula jest interesująca i warto się z nią zapoznać. Jednak myślę, że spokojnie można darować sobie książkę i w tym czasie obejrzeć film, będący jej adaptacją. A ten film mogę polecić z czystym sumieniem. 

John Boyne, Chłopiec w pasiastej piżamie, Wydawnictwo Literackie, 2007

10 komentarzy:

  1. Czytałam jakiś czas temu, filmu nie miałam okazji obejrzeć, a jestem ciekawa ekranizacji. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obejrzyj koniecznie ten film. Jest piękny

      Usuń
  2. Gosia, dzięki, że przypomniałaś mi o tej książce! :) Mam na nią wielką ochotę od dawna. Nie mogłam je długo nigdzie upolować, aż w końcu o niej zapomniałam... Może wreszcie dorwę ją niebawem. :) Bardzo lubię tego typu tematykę, a wady, o których wspomniałaś mnie nie zniechęcają na tyle by zrezygnować z poszukiwań. :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbuj :) Mam nadzieję, że Ci się spodoba.

      Usuń
  3. Ja również jestem ciekawa filmu, książkę kiedyś czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Są takie filmy po których nie chce się czytać książek na podstawie których powstał film. Oglądałam "Chłopca w pasiastej piżamie". Bardzo mnie ten film ujął. Również popłakałam się na końcu. Nie chcę psuć sobie wrażenia. Do tej akurat książki nigdy mnie jakoś nie ciągnęło.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba nie przeczytam, chociaz film moze obejrze... na razie jednak nie mam fazy na nic dolujacego ;-))).

    OdpowiedzUsuń