Zawsze mam kłopot z pisaniem o
książkach, które weszły do kanonu klasyki. Do takich książek należy „Mag” Johna
Fowlesa. Jest to bardzo gruba książka (na szczęście nosiłam ją w lekkim czytniku
ebooków). Sam opis nie wygląda (dla mnie oczywiście) zbyt zachęcająco: mała
grecka wysepka, tajemniczy milioner i gra, która rozgrywa się pomiędzy
bohaterem i antybohaterem. A jednak zdecydowałam się spróbować i nie żałuję. Dałam się
porwać jego magii.
Młody, zblazowany Nicholas Urfe
wiedzie próżniacze życie. Z równą łatwością wdaje się w kolejne romanse, jak i
je kończy. Romans z młodą Austaralijką Alison jest jednak nieco inny. Nicholas
nie umie wyjść z tego romansu z równą łatwością, jak z innych, dlatego postanawia
uciec. Podejmuje pracę nauczyciela na małej greckiej wyspie.
Rozczulając się nad sobą, chłopak
spędza smętnie dzień za dniem. Na Phraxos każda rozrywka jest na wagę złota.
Kiedy Nicholas poznaje okrytego wśród miejscowej ludności złą sławą milionera Maurica
Conchisa i jego tajemniczą podopieczną, dni nagle nabierają rumieńców. Nicholas zanurza się w tę znajomość, nie zważając na konsekwencje, lekceważąc wszystko, co staje mu na drodze do wizyt w rezydencji Conchisa. To jest początek koszmaru.
Oczywiście można uznać, że Conchis postawił się w swoim małym świecie w roli boga. Ale czy na pewno? Bóg jest wszechmocny i wszechwiedzący. On wie, jak człowiek postąpi i jak pomyśli, a Conchis zostawia swojej ofierze wolną wolę. Nie potrafi przewidzieć, jak postąpi dany człowiek w danej sytuacji. Jest jak twórca gry strategicznej, który stara się przewidzieć ruchy gracza. Kiedy nie jest w stanie zmusić uczestnika gry do zachowań zgodnych ze swoimi oczekiwaniami, kiedy graczowi brakuje finezji i intelektu zostaje on po prostu wyeliminowany. Nicholasowi nie brakowało samozaparcia i chęci do brnięcia w coraz bardziej zagmatwaną rzeczywistość. Jego mentor nie stronił od metafizyki, odniesień do literatury klasycznej, symboliki masońskiej, czy kart tarota. I to właśnie na tym powinniśmy skupić swoją uwagę. Conchis nie jest Bogiem, on jest Magiem - mentorem i oszustem w jednym. Walczy z ludzkimi słabościami, chce przewodzić ludziom w ich drodze do idei moralnych, a jednocześnie jest tej moralności pozbawiony. Jego ofiara jest jednocześnie bezwolnym głupcem, jak i sędzią w stworzonym dla niej świecie. Może sama zadecydować, jaka będzie jej rola.Fowles udowadnia nam, że to od nas zależy co uznamy za moralne, bo zasady etyki i moralności są bardzo płynne. Łatwo ulec złudnym ideom, czy własnym popędom. Sztuką jest oddzielić to co prawdziwe, od tego, co błyszczy fałszywym światłem. Nicholas nie dostał niczego na tacy. Sam miał być sędzią we własnej sprawie i sam zdecydować co jest słuszne, a co nie. Nikt nie narzucał mu zasad moralnych, rozpoczęto w nim tylko proces odkrywania.
Niejeden z nas powinien znaleźć się na miejscu Nicholasa. W dzisiejszym świecie łatwo jest zagubić drogę i ulec ułudzie. Spadanie z konia zawsze jest bolesnym doświadczeniem, ale tylko od nas zależy co z tym dalej zrobimy. Jeden zniechęci się i już nigdy nie będzie jeździł konno, inny zeklnie konia, a jeszcze inny wsiądzie na konia, poprawi pozycję w siodle i pojedzie dalej. Tak jest też w życiu - te same doświadczenia robią z nas całkiem innych ludzi. Życie nie jest formą, która tworzy identyczne egzemplarze. I mimo, że spotykają nas podobne doświadczenia, podobne miłości, podobne porażki, to każdy z nas robi z tym nabytkiem coś innego.
John Fowles, Mag, Zysk i S-ka, 2006
"Mag" to książka, moim zdaniem, przereklamowana. Podszedłem do tej lektury bardzo pozytywnie nastawiony, ale w pewnym momencie poczułem się znużony. Historia stała się zbyt rozdmuchana a momentami wręcz naiwna i w efekcie do końca wręcz się doczołgałem. Opowieść jest rozwlekła i może zrobiłaby większe wrażenie gdyby była krótsza.
OdpowiedzUsuńDokładnie to samo chciałam napisać. ;-)
UsuńPozwól, że się podpiszę pod Twoimi słowami. Zupełnie mnie rozczarowała...
Usuńa widzisz, może to kwestia nastawienia. moje było średniawe i dałam się miło zaskoczyć. co do objętości, to mi nie przeszkadza - lubię grube książki :)
OdpowiedzUsuńAutorowi wypowiedzi wyżej nie chodziło chyba o to, że zbyt duża liczba stron jest dla niego wadą samą w sobie. Wadliwa jest historia, którą można by opisać marnując połowę mniej papieru.
UsuńChyba wszyscy, którzy tutaj skrobiemy lubimy apetycznie grube tomiszcza. ;-)
Tak, rozumiem o co chodziło, ale cienka książka to nie książka :D
UsuńNigdy nie słyszałam o tej książce, ale rozejrzę się za nią, zanim usłyszę zbyt dużo pochwał i za nim będę za dużo od niej wymagała :) Jestem jej bardzo ciekawa, ciekawa jak ja ją odbiorę :)
OdpowiedzUsuńDobre podejście to podstawa ;)
UsuńZa książkę miała już się zabrać kilka lat temu, ale zawsze wpadnie mi w międzyczasie inny tytuł, który bardziej mnie zachęcił do czytania. Mam nadzieję, że w końcu zmierzę się, bądź co bądź, z klasyką. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńTeż tak odkładałam "Maga" z roku na rok. Cieszę się, ze w końcu go przeczytałam. Wydawało mi się, że będzie mnie nudziła. Faktycznie początkowo tak było, ale potem bardzo mnie wciągnęła.
UsuńJeszcze nie słyszałam o tej książce. Nie wydaje mi się szczególna, ale przeczytam ją i sama się przekonam jaka jest. :) Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńMasz dobre nastawienie :D
UsuńA ja bylam absolutnie oczarowana "Magiem" - ale czytalam tak dawno temu, ze nie pamietam go nic a nic, musze powtorzyc! :-)
OdpowiedzUsuńPowtórz koniecznie
UsuńMam tę książkę na półce i czeka w kolejce, jestem jej bardzo ciekawa :)
OdpowiedzUsuńPrzeczytaj, ciekawa jestem Twojego zdania :)
UsuńPrzypomniałaś mi o tej książce. Kiedyś dawno temu polecił mi ją dobry znajomy. Ciągle odkładałam lekturę tej książki, a latka lecą;) Muszę się w końcu za nią zabrać. Dzięki za recenzję:)
OdpowiedzUsuńZ przyjemnością przeczytałam Twoją recenzję. Mag to książka, która mnie wkurzała, jak żadna inna, ale też myślę o niej często. Lubię więc poczytac jak inni ją "odebrali". Pozdrawiam Mamu Gosiu:)
OdpowiedzUsuńMag jest niesamowity. Mam swoje top 10 jeśli chodzi o książki i mag plasuje się na samym szczycie tej listy. jakiś czas temu oglądałam film "gra", który skojarzył mi się z książką Fowelsa.
OdpowiedzUsuń