books on my mind: Michał Witkowski "Drwal

czwartek, 23 lutego 2012

Michał Witkowski "Drwal



Gdzieś kiedyś przeczytałam, że książka „Drwal” Michała Witkowskiego była podobno najczęściej ściąganym nielegalnie ebookiem w 2011 roku. Nie wiedziałam wtedy kim jest Michał Witkowski i dlaczego oni wszyscy tak go kradną. Trochę mnie to zaintrygowało. Skorzystałam z promocji w Matrasie i z 25%-owym rabatem nabyłam swój własny, legalny egzemplarz „Drwala”. (w tym miejscu pragnę zauważyć, że gdyby weszła w życie ustawa Acta, to zapewne nadal żyłabym w nieświadomości istnienia pana Witkowskiego).
Książka wydana jest w sposób idealny. Ma świetne wymiary, cudną obwolutę i jak się postuka palcami w okładkę, to wydaje piękny dźwięk. Niby w książce najważniejsza jest treść, ale co tam, zdarza mi się oceniać książkę po okładce.
Początkowo bohater „Drwala” – Michał Witkowski potwornie mnie irytował. Pretensjonalny do granic możliwości. Egzaltowany, zblazowany, z egocentrycznym słowotokiem i poczuciem wyższości nad resztą ciemnej masy. I przyjeżdża takie warszawkowe  to-to do Międzyzdrojów – odpocząć, odciąć się, może i jakąś książkę napisać. Zaszywa się w leśniczówce z nieznanym sobie drwalem i zanurza się w świat tabletek uspokajających, nasennych, przeciwlękowych i wszystkich innych.
Akcja zaczyna się zagęszczać, kiedy na przystanku w Międzyzdrojach Witkowski upolowuje sobie luja. Luj jest zwierzęciem stadnym, trudno go oddzielić od grupy. Luj jest dziki i należy go podchodzić ostrożnie, bo może się spłoszyć (a o tym Witkowski przez chwilę zapomniał). Dziki i nieoswojony luj może być źródłem różnych problemów. No i jest. Pod pretekstem odkrywania tajemnicy leśniczówki i małomównego drwala pisarz zaczyna proces oswajania luja. Wtedy nagle akcja wymyka się spod kontroli.
Mamy tu wszystko – pościgi, gangsterów, tajemnicę, lokalną femme fatale. Każdy coś ukrywa, każdy ma swoje porachunki do załatwienia. Witkowski pyta nas zaczepnie, po której ze stron się opowiemy? Przy kim zostanie nasza sympatia?
W „Drwalu” mamy całą plejadę absolutnie cudownych postaci. Luj – dziki, lecz o dobrym sercu. Drwal – może doktor, a może jednak nie. Rozklekotany – kim u diabła jest Rozklekotany? Goguś, lokalni gangsterzy, obsługa wymarłego po sezonie hotelu, no i zwariowany, udający Szweda  performer Mieszko. Moją szczególną sympatię zdobyła prostytutka Jadwiga Parszywa, a scena, kiedy snuje się ona kompletnie pijana po lesie, wołając: „Luuujjjjuuu! Luuujjjuuuu!” rozbawiła mnie do łez. Aha, zapomnieć nie mogę także o miłośniku książek o Hitlerze (też lubię książki o Hitlerze) – recepcjoniście Kaczorze vel Kaczoroffsky.
„Drwal” jest rewelacyjny. Poczucie humoru Witkowskiego – strzał w dziesiątkę. Te egocentryczne słowotoki, które początkowo mnie irytowały teraz uważam za mistrzowskie. Witkowski jest ironiczny, ale nie tylko w stosunku do opisywanego świata, ale przede wszystkim w stosunku do siebie. Do tego wspaniale operuje on słowem.
„Drwal” wart był swojej ceny (i to nawet przed rabatem -25%). Cieszę się, że mogłam zasilić konto pana Witkowskiego – może teraz będzie miał ciut większe możliwości nakupienia lujowi. A ten luj wart jest każdej gry z Empiku.

Michał Witkowski, Drwal, Świat książki, 2011

11 komentarzy:

  1. Chyba zobaczę na swojego matrasa po wypłacie. Państwo wiecznych promocji może dalej będzie miało tą właśnie książkę na -25% :D zapowiada sie.. ciekawie : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ostatnio głównie nowy Martin był w promocji (a przy okazji miał bardzo niezłą cenę :D)

      Usuń
  2. Książka podobała mi się tak mniej więcej do połowy. Do części 3 przeczytałam z zapartym tchem, a dalej zaczęła mnie nużyć, taka chaotyczna się zrobiła. Aczkolwiek miło wspominam czas spędzony z Drwalem no i lujem;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nie pokochałaś Jadwigi Parszywej? :D Za każdym razem, jak przypomni mi się jej wołanie, to parskam śmiechem :D

      Usuń
  3. Poplakalam sie ze smiechu nad recenzja, to jutro ide polowac na ksiazke do biblioteki (a jak nei bedzie, to moze nawet sobie kupie, a co! ;P).

    OdpowiedzUsuń
  4. Słuchałam jej w Trójce, niestety nie zawsze mogłam i wielu wątków nie kojarzę, ale zerkam w stronę książki tęsknie, zawsze gdy jestem w Empiku... Mam nadzieję ją przeczytać, bo wiem, że warto!

    OdpowiedzUsuń
  5. Luuujjjjuuu! o 6.37! bezcenne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teraz mogę się wypowiedzieć:) ile ludzi tyle gustów,także czytelniczych, chociaż my się często zgadzamy. jednak nie tym razem - absolutnie. drwal jest dla mnie absolutnie niestrawny, nie podoba mi się i zmęczyłam się.

      Usuń
  6. Jadwiga Parszywa i narrator siedzący w kałuży. 10.0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ba! Może jakiś fan-club Jadwigi Parszywej? :D

      Usuń
  7. Wiesz, że Witkowski czytał Twoją recenzję i wspomniał o niej na swoim facebooku? :D

    OdpowiedzUsuń