Wiele dobrego słyszałam o Karin Fossum. Jej książki były tak zachwalane, że kiedy zobaczyłam jedną z nich na bibliotecznej półce, to bez wahania ją wypożyczyłam. Zabrałam się za czytanie i ... zaczęły się schody. "Za podszeptem diabła" jest niezbyt obszerną pozycją traktującą o naturze ludzkiej. Napisana jest w konwencji kryminału, ale moim zdaniem jest to raczej straszny thriller psychologiczny.
Narratorką książki jest stateczna starsza pani Irma Funder.Kobieta ta mieszka samotnie w swoim wysprzątanym domu. Jej dzień jest poukładany co do minuty. Każdy jej ruch ma sens. Nie ma w nim miejsca na jakąkolwiek spontaniczność. Żyje całkiem zwyczajna i szara, zupełnie niedostrzegana przez społeczeństwo, a przede wszystkim przez własnego syna. Pewnego dnia Irma ma pecha stanąć na drodze dwóm sfrustrowanym nastolatkom - Andreasowi i Zippowi. Aby zdobyć trochę pieniędzy na alkohol postanawiają oni napaść bezbronną kobietę. Zipp staje na czatach, a zamaskowany Andreas wchodzi do domu Irmy. Z domu tego nastolatek już nie wychodzi.
Policja prowadząca śledztwo w sprawie zniknięcia Andreasa ma niełatwe zdanie. Każda z przesłuchiwanych osób ma jakieś tajemnice. Wszystkie wydarzenia feralnego dnia są jak rozsypane puzzle. Wraz z rozwojem akcji wskakują precyzyjnie na swoje miejsce. Nic tu nie dzieje się przypadkiem. Każde słowo, gest, czy przypadkowe wydawałoby się zdarzenie prowadzą nas do finału. A finałem tym nie jest rozwiązanie zagadki zniknięcia Andreasa, a dotarcie do umysłów uczestników tych wydarzeń. Każdy z nich, łącznie z Andreasem, gra rolę jaką wyznaczyło mu społeczeństwo. Jest zbuntowany nastolatek, jest jego kochająca matka, jest miła, starsza pani z sąsiedztwa. Czym różnią się uczucia Roberta, którego historia przewija się w tle, od uczuć inspektora Sejera? Kto tu jest zły, a kto dobry? Kto jest tchórzem, a kto desperacko stara się ocalić swoją godność? Kto z nich wszystkich wie, czym jest miłość?
Bardzo trudno czytało mi się początek tej książki. Opowieść rozwijała się bardzo powoli i miałam już myśl, że widocznie z panią Fossum mi nie po drodze. Jednak nagle, nie wiedzieć kiedy dałam się porwać tej opowieści. Z fascynacją patrzyłam,jak kolejne puzzle trafiają na swoje miejsce i nie mogłam przestać czytać.
Postacie stworzone przez Fossum wymykają się wszelkim próbom szufladkowania. Są na wskroś prawdziwe. Żadna z tych postaci nie wzięła się z powietrza. Każda ma swoją osobowość, charakter i historię, które ją stworzyły. Nie musimy akceptować motywów ich działania, ale możemy zrozumieć co nimi kieruje.
Dopiero po przeczytaniu "Za podszeptem diabła" doczytałam, że jest to kolejny tom serii o inspektorze Sejerze. Trochę żałuję, że zaczęłam od środka. Może gdybym czytała je w kolejności, to lepiej zrozumiałabym wątek o życiu prywatnym inspektora. Mimo tego uważam jednak, że "Za podszeptem diabła" można traktować jako "osobny byt literacki".
Karin Fossum, Za podszeptem diabła, Znak, 2009
