books on my mind: album
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą album. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą album. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 marca 2013

Rosalind Ormiston, Michael Robinson "Secesja"



Już jako dziecko dość dokładnie wiedziałam, jakie obrazy podobają mi się najbardziej. Wtedy brakowało mi wiedzy i słownictwa, żeby je opisać. Z tego powodu mówiłam, że podoba mi się kiedy linie w obrazie, czy rzeźbie są długie i pionowe. Dodatkowym atutem w moim dziecięcym świecie sztuki były wypukłe maźnięcia pędzlem. Miałam je czuć pod palcami. Niestety żadne muzeum nie jest skłonne udostępniać swoich zbiorów do sprawdzania faktury farby. Dlatego też lubię, kiedy sztuka spełnia chociaż podstawowy warunek pionowych linii. Idealnie w to kryterium trafia ze swoją twórczością Gustav Klimt. Zachęcona poznawałam kolejne jego obrazy i porzuciłam już nawet zasadę liniowości. Dzięki niemu odkrywałam kolejnych artystów. Tak poznałam Alfonsa Muchę, Henri de Toulouse-Lautreca, czy burzącą zasady secesji Tamarę Łempicką. 
Nie jestem żadnym znawcą sztuki, ale uwielbiam patrzeć na ładne rzeczy. Szczególnie trafia do mnie  estetyka okresu przedwojennego. Zachwycają mnie stroje, sztuka użytkowa, czy w końcu malarstwo i grafika. Wielką przyjemnością dla mnie było przeglądanie w księgarni albumów autorstwa Rosalind Ormiston i Michaela Robinsona - "Secesja" i "Art Deco". Wiem, że jest też trzeci album poświęcony w całości twórczości Alfonsa Muchy. Kiedy w niedzielę Martyna sprezentowała mi jeden z tych albumów, aż podskoczyłam z radości. Z prawdziwą przyjemnością przerzucam kolejne strony. 
Rosalind Ormiston, Michael Robinson są brytyjskimi historykami sztuki. W swojej książce omówili genezę secesji, jej źródła, kierunki rozwoju. Piszą o tym, jak wyglądała ona w różnych krajach, omawiają jej przedstawicieli. Podoba mi się, że przy każdej reprodukcji znajdziemy odniesienie do innych dzieł tego okresu. Ułatwia to laikom, takim jak ja, dalsze poszukiwania i poznawanie kolejnych twórców. W dalszych częściach dowiadujemy się o grafice i widzimy, jaki wpływ miała na reklamę. 
Bardzo cieszę się, że dzięki temu albumowi mogę poznawać sztukę nie tylko od strony wizualnej, ale także historycznej. Moje niewprawne oko nie jest w stanie wyłapać wszystkim niuansów, które są oczywiste dla  historyka sztuki. Wprawdzie postrzeganie obrazu, tak jak np muzyki, jest kwestią indywidualnego obioru widza, to jednak warto mieć teoretyczne podstawy. Pozwalają one na dostrzeżenie szczegółów, na które być może nie zwrócilibyśmy uwagi. Ułatwiają także złapanie kontekstu interpretacyjnego. 
Dla mnie album "Secesja" ma jeszcze jedno, całkiem przyziemne znaczenie - dzięki niemu mogę przeglądać moje ulubione obrazy i grafiki bez pośrednictwa komputera. Mam nadzieję, że z czasem w moim domu zagoszczą pozostałe albumy z tej serii.

Rosalind Ormiston, Michael Robinson, Secesja, Wydawnictwo Arkady, 2010

wtorek, 8 stycznia 2013

Monika Piątkowska "Życie przestępcze w przedwojennej Polsce"



Dwudziestolecie międzywojenne kojarzy mi się z pięknymi strojami, charakterystyczną muzyką i zachłyśnięciem się wolnością. Amerykańskie lata dwudzieste i trzydzieste bliżej poznać mogłam dzięki serialowi "Boardwalk empire". Niezwykła dbałość scenarzystów o szczegóły, staranne i wierne odtworzenie tamtego świata jest imponujące. Jeśli chodzi o ten czas w Polsce, to dwudziestolecie kojarzy się głównie z marszałkiem Piłsudskim, awangardowymi poetami i zawartymi we wspomnieniach wojenno-obozowych migawkach świata, który bezpowrotnie zniknął.  


Autorka książki "Życie przestępcze w przedwojennej Polsce" Monika Piątkowska pokazuje nam, że ten idealny świat ze wspomnień, wcale taki idealny nie był. W międzywojennej Polsce szalała przestępczość. Duże miasta były rajem dla wszelkiej maści złodziei. W dużych miastach i mniejszych miasteczkach istniał świetnie zorganizowany półświatek. Rządził się on swoimi prawami, miał swój kodeks, prawa, a nawet symbolikę. Podziemne "sądy" wydawały wyroki na zdrajców. Miały nawet swoje "więzienia". Dobrze zorganizowane bandy ściągały haracze i brutalnie zmiękczały opornych. Dla pieniędzy bito, porywano, gwałcono i mordowano. Nikt nie był bezpieczny. Kobiety do domów publicznych porywano wprost z ulicy. Wychodząc na ulicę trzeba było kurczowo trzymać torebkę. Jeśli myślicie, że na wsi było bezpieczniej, to jesteście w wielkim błędzie. Na wsiach nie panowały żadne prawa. Uzbrojone bandy napadały na domostwa, biły, bądź mordowały domowników, rabowały wszystko, co wpadło im w ręce. 


Wielki kryzys, umowy "śmieciowe" i problemy z utrzymaniem się dotykały wszystkich. Ubodzy panowie ratowali swój budżet oszustwami matrymonialnymi. Zabierali paniom posag, a potem znikali, zostawiając złamane serca,a nierzadko również pamiątkę w postaci ciąży. Porzucone narzeczone często popełniały samobójstwo (chociaż moją faworytką była panna, która wypaliła kwasem oczy niewiernemu narzeczonemu :)). Część pań również szukała ratunku na drodze przestępstwa. Wiele z nich zatrudniało się, jako służące i okradało pracodawców. Dla innych nie było innego wyjścia, jak ulica. Duża liczba prostytutek sprawiała, że cena za ich usługi była bardzo niska. Usługi swe oferowały w wynajętych pokojach, w których za zasłoną często spały dzieci gospodarzy. Nieco większym poważaniem cieszyły się girlsy, czy grandesy, bezlitośnie okradające pijaną ofiarę. 


W dwudziestoleciu międzywojennym ciężki był również los dzieci. Bieda, wielodzietność, ciąże pozamałżeńskie sprawiały, że wiele maluchów porzucano, bądź mordowano. Często padały ofiarą przestępstw na tle seksualnym. Niektórzy rodzice oddawali dzieci do pracy - robiono tak już z pięciolatkami. Mam pięcioletniego syna i nie mogę sobie nawet wyobrazić takiej sytuacji. 


Książka Moniki Piątkowskiej jest wspaniała. Przede wszystkim jest pięknie wydana. Zawiera mnóstwo zdjęć, które świetnie uzupełniają tekst. Pani Monika ma lekkość pióra. Barwnym językiem opowiada o tamtych czasach, ogólne fakty przeplata pikantnymi historiami kryminalnymi i ciekawostkami z dawnych lat. Często zdarza się, że w takich albumach tekst jest tylko uzupełnieniem zdjęć. W tym przypadku tak nie jest. W "Życiu przestępczym.." omówiono wyczerpująco niemal wszystkie aspekty życia półświatka. Staranność w omawianiu szczegółów, ilość ciekawostek i informacji składają się na niezwykłość tej pozycji. Cieszę się, że ją przeczytałam. Bardzo żałuję, że była pożyczona - bardzo chciałabym mieć ją na własność. Jestem przekonana, że kiedyś ją sobie kupię. 


Monika Piątkowska, Życie przestępcze w przedwojennej Polsce, Wydawnictwo Naukowe PWN, 2012