books on my mind

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Thomas Ott, Tab Murphy, Thomas Jane "Nowożeńcy"


Ona jest piękną striptizerką, on zauroczonym nią klientem. Ich krótka znajomość kończy się w całodobowej kaplicy ślubów w Las Vegas. Upojeni szczęściem i odpowiednią ilością alkoholu nowożeńcy jadą w podróż poślubną. Nie  zauważają stojącego na jezdni mężczyzny. Kiedy go potrącają ona sugeruje ucieczkę, on nie chce porzucać ofiary. Zabiera go do samochodu i planuje zawieźć do najbliższego szpitala. I wtedy właśnie zaczyna się ich koszmar. Kim był tajemniczy człowiek, którego potrącili nowożeńcy?
Firmowany przez mistrza gatunku Thomasa Otta komiks "Nowożeńcy" jest adaptacją scenariusza filmu "Dark country". Nazwiska reżysera i scenarzysty tego filmu widnieją jako współautorzy "Nowożeńców". Ci dwaj panowie bardzo inspirują się twórczością Thomasa Otta i zaproponowali mu stworzenie własnej wizji ich opowieści. Już sam film nakręcony był w konwencji komiksu i filmu noir.
"Nowożeńcy" to komiks niemy. Nie ma tu słów, wszystko pozostawiono wyobraźni czytelnika. Całość utrzymana jest w czarno-białej kolorystyce. Dużo tu ukośnych, prowadzonych w różnych kierunkach kresek. Thomas Ott stosuje technikę wydrapywania rysunków na pokrytym czarnym tuszem papierze (scratchboard). Dzięki temu zabiegowi uzyskuje dramatyczny, chaotyczny, rozedrgany i niepokojący efekt.  W tych rysunkach panuje strach. Świetnie oddaje też scenariuszowe założenie konwencji noir. Przy pierwszym "czytaniu" czytelnik chce po prostu poznać tę historię. Później zwraca uwagę na szczegóły i zauważa wieloznaczność tej opowieści. Tu nic nie jest jasne i oczywiste. To prawdziwa strefa mroku. 
Album jest pięknie wydany. Ma niezwykle interesującą okładkę, do której świetnie pasują minimalistyczne, czarne strony. Całość wydana jest na dobrej jakości papierze. "Nowożeńcy" to prawdziwa gratka dla fana komiksów. 

Thomas Ott, Tab Murphy, Thomas Jane, Nowożeńcy, Kultura Gniewu, 2013
Recenzja dla SzczecinCzyta.pl

sobota, 8 czerwca 2013

Jacek Pałkiewicz "Dżungla miasta"


Jacek Pałkiewicz jest znanym podróżnikiem, dziennikarzem i ekspertem w zakresie survivalu. Jest autorem wielu książek o tematyce podróżniczej. Tym razem postanowił pomóc nam przetrwać w jedynej dżungli, w jakiej znajdujemy się codziennie - w mieście. 
Pierwsza część książki omawia ogólne zasady bezpieczeństwa. Większość z nich jest oczywista, ale czy wiedzieliście, że w przypadku pożaru w pomieszczeniu nie należy otwierać okien, a raczej je zamknąć? Przyznaję, dla mnie to nie było oczywiste. Kolejne rozdziały podzielone są tematycznie: bezpieczeństwo domu i w domu, zagrożenia na ulicy, w podróży, bezpieczny Internet, przestępstwa, których ofiarą możemy paść, bezpieczeństwo kobiet, dzieci i osób starszych. I jeśli w tych wszystkich przypadkach możemy jeszcze orientować się w zasadach postępowania, to dalsze rozdziały przygotowują  nas do sytuacji niezdarzających się na co dzień: klęski żywiołowe, terroryzm, zagrożenia przemysłowe, nuklearne i chemiczne, czy pożary. Na koniec autor omawia najprostsze sposoby samoobrony, czy udzielania pierwszej pomocy. 
Oczywiście, możemy zastanawiać się, jaki cel przyświecał Jackowi Pałkiewiczowi w napisaniu książki zawierającej głównie oczywistości. Ano taki, że ciągłe powtarzanie prostych rzeczy pozwala nam je lepiej zapamiętać, a to z kolei w kryzysowej sytuacji może uratować nasze życie, zdrowie, czy dobytek. "Dżungla miasta" to zebrane w jednym miejscu podstawowe informacje, porady i zalecenia. To szczegółowe i wyczerpujące kompendium wiedzy o tym, jak przetrwać. Zapamiętanie tych "oczywistości" może sprawić, ze w momencie zagrożenia zadziałamy automatycznie. 
Książka "Dżungla miasta" jest ładnie wydana. Duża, w twardej oprawie, zaopatrzona w tasiemkową zakładkę. Strony są kolorowe, co sprawia, że łatwo wyłapać najważniejsze informacje. Dodatkowo każdy rozdział zakończony jest tabelką z wypunktowaniem. Duża ilość ilustracji i zdjęć nadaje książce atrakcyjny wygląd i ułatwia zapamiętywanie wzrokowcom. 
To, co mnie rozczarowało, to zbyt lakoniczne prześlizgnięcie się po tematach najbardziej mnie interesujących - bezpieczeństwo dzieci, zagrożenia w szkole, czy rozdział poświęcony kobietom. Dużo uwagi autor poświęcił kradzieżom, włamaniom i systemom alarmowym i ubezpieczeniom. Chyba to w tym temacie czuje się najpewniej. 
Myślę, że stworzenie kompendium, takiego jak "Dżungla miasta" to dobry pomysł. Książka ta może być z powodzeniem wykorzystywana na lekcjach w szkole, czy na wszelki wypadek powinna znajdować się w każdym domu. Nie jest to raczej lektura, z którą miło spędza się wieczór - można mieć po niej koszmary. Jednak przezorny, zawsze ubezpieczony - lepiej zapobiegać, niż później płakać. I tylko jeden drobiazg dręczy mnie, kiedy patrzę na okładkę tej książki - panie Jacku, proszę kupić krople do oczu!

Jacek Palkiewicz, Dżungla miasta. Klucz do bezpieczeństwa, Zysk i S-ka, 2013
Recenzja dla SzczecinCzyta.pl

środa, 5 czerwca 2013

Grzegorz Kozera "Berlin, późne lato"


O książce Grzegorza Kozery przeczytałam na blogach. Tematyka bardzo "moja" i chciałam ją przeczytać. Miałam wielkie szczęście i udało mi się ją wygrać w blogowym konkursie. Usiadłam do czytania i książkę odłożyłam dopiero po przeczytaniu ostatniej strony. 
Otto Peters jest pisarzem, jednak realia, w jakich przyszło mu egzystować sprawiły, że przestał pisać. Zarabia na życie pracując w księgarni przyjaciela. Żona Otto - Elsa należała do partii narodowych socjalistów. Z zapałem przekazywała jej idee synowi Erichowi. Otto nie zrobił nic, żeby temu zapobiec. Chłopak zaciąga się do wojska i jedzie na front wschodni. Kiedy przychodzi wiadomość o jego śmierci Elsa już nie żyje. Otto nie może przestać obwiniać się za swój marazm, za bierną postawę. Mężczyznę odwiedza frontowy kolega syna. Pokazuje mu zdjęcia ze Wschodu. Teraz Otto już wie, jak wyglądają wojenne realia i jak bardzo różnią się od tego, co przekazuje Niemcom hitlerowska propaganda. Poczucie winy dławi Otto. I właśnie wtedy na jego drodze los stawia Halinę - młodą, polską uciekinierkę z obozu koncentracyjnego.
Znajomość Haliny i Otto to zderzenie dwóch światów. Ona - po przejściach w obozie nie może uwierzyć, że bywają dobrzy Niemcy. On - od lat faszerowany goebbelsowską propagandą, dopiero niedawno odkrył mały ułamek prawdy o Wschodzie. Nie wiadomo, które z nich bardziej nieufne. Skrzywdzona Halina, dość szybko otwiera się. Zachowawczy Otto ma trudniejszą drogę do przejścia. Ukrywanie kobiety to dla niego złamanie zasad i wyjście poza własne granice bezpieczeństwa. Otto sprzeciwia się upolitycznieniu środowiska literackiego, ale nie robi tego z pobudek patriotycznych, a z konformizmu. Nie może zrozumieć, dlaczego pozbawia się Niemców dobrej literatury, dlaczego mają się oni zadowalać pisaniną namaszczonych przez partię miernot. Pojawienie się Haliny nagle nadaje jego oporowi głębszy sens. Zyskuje na tym także jego życie - w końcu znajduje miłość, oddycha pełną piersią, wie po co żyje.
Zakończenie tej opowieści łatwo przewidzieć. Trudno w tej sytuacji spodziewać się happy endu. Jednak ostatnie zdanie każe mi się zastanowić kim była Halina. Kim była ta dziwna kobieta, która z dziecięcą ufnością złożyła swoje życie w ręce obcego Niemca?
"Berlin, późne lato" to mała, krótka, pozornie prosta opowieść o odkrywaniu swego człowieczeństwa. Łatwo jest chować się przed życie, w pancerzu konformizmu, trudno jest opuścić swoją strefę bezpieczeństwa. W pancerzu zostaje się dla siebie, ryzykuje się dla innych. Czy tak jest? Czy Otto ryzykuje dla Haliny, czy dla świeżo odkrytego poczucia, że życie? Zaryzykował i wiedział, jaka może być tego cena. Był świadomy tego, ile i jak przyjdzie mu zapłacić. Był przygotowany. Czy było warto? Myślę, że tak. Niezależnie od tego, czym ta zmiana w jego życiu była spowodowana. Bo uczucie, które żywimy jest prawdziwe i niezależne od jego obiektu.
To było moje pierwsze spotkanie z Grzegorzem Kozerą, ale z całą pewnością nie ostatnie. 

Grzegorz Kozera, Berlin, późne lato, Wydawnictwo Dobra Literatura, 2013

sobota, 1 czerwca 2013

Stosik czerwcowy


Czas spojrzeć prawdzie w oczy - moje stosiki żyją własnym życiem. Co miesiąc mam plany i zaraz w moim domu pojawiają się nowe książki. Obawiam się, że rozmnażają się przez pączkowanie. W ten sposób z moich planów czytelniczych nici. No, ale nie narzekam. Tyle, że moje stosiki planowane na miesiąc zmieniam oficjalnie na stosiki nowości w mojej biblioteczce, które mam nadzieję szybko przeczytać. 
Obecnie na tapecie mam "Dżunglę miasta" Jacka Pałkiewicza i "Dlaczego nie jestem muzułmaninem" Ibn Warraq. Obie te książki już rozpoczęłam czytać. Dalej dość monotematycznie, bo wojennie: "Raj pośrodku piekła", "Kariery w półmroku" i "Podczłowiek". "Śmierć krytyka" to zdobycz ze szczecińskiej strefy wolnej książki. A na urlopie planuję w końcu poświęcić trochę czasu rodzinnym zdjęciom. Wszystkie stare zdjęcia planuję zeskanować i starannie opisać. Będę musiała zaangażować w tę pracę całą rodzinę, ponieważ część zdjęć jest z początków XX wieku i nie poznaję znajdujących się na nich osób.  Potem zrobię z nich piękny album. W tym pomoże mi książka "Album historia rodziny".
W tym miesiącu nie ma żadnych lżejszych powieści, ale jak znam życie, pewnie zaraz zapukają do moich drzwi :)
Życzę Wam miłego czerwca :)