books on my mind

poniedziałek, 8 lipca 2013

Z googla na bloga cz.1 :)

Bardzo lubię "kwiatki z googla", czyli hasła po których niektórzy trafiają na nasze blogi. Niektóre hasła są tak absurdalne, że nie potrafię wyobrazić sobie "co autor miał na myśli". Moje kwiatki być może nie są imponujace, ale i tak mnie bawią. Dzielą się na różne kategorie:

Literackie:
bardzo zabawna powieść Nabokova - specjalistka od Nabokova Fretka mówi, że ani chybi "Pnin"
jak czytać joyland - najlepiej od początku

Dziecięco-rodzicielskie: 
moje dziecko jest jak januszek z ballady o januszku - grunt to chronić dłonie
ojciec Daniel - owszem znam

Dziwnaczne-dwuznaczne:
mamalgosia lanie - nie wiem co o tym myśleć :D
kinga pokazuje - to dopiero łobuziara

Rozważania o pochodzeniu:
czy ewa braun była niemką?
igor ostachowicz jest żydem

Te z cyklu "Jestę guglę": 
co to jest skutek - ktoś wie? :D
introwertyk prowadzi pasiekę - byle nie alergik
si- w zasadach post-powania  - myzyka czy bhp?

Oraz inne:
mo'e ma ona i - eee....
profesor po wielu - nie wiem, nie widziałam :)

środa, 3 lipca 2013

Piotr Głuchowski "Lód nad głową"


Lato do dobra pora na wypoczynek przy wciągających kryminałach. W przypadku "Lodu nad głową" trochę odstraszało mnie słowo "szpiegowski" w opisie. Nie jestem fanką skomplikowanych intryg politycznych. Jednak okazało się, że w tym przypadku intryga nie jest zbyt zawiła, a tempo akcji jest wciągająco zawrotne. A patrząc na obecne afery szpiegowskie z udziałem Edwarda Snowdena i PRISM, okazuje się, że Piotr Głuchowski napisał książkę o bardzo aktualnej fabule. 
W Polsce źle się dzieje. Grupa radykalnych narodowców organizuje zamach w czasie spotkania ministra sprawiedliwości z prawniczą elitą. Ginie prawie dwadzieścia osób, w tym sam minister. Kolejne morderstwa pogłębiają atmosferę strachu. Media nieustannie informują o sprawie - śledztwo, aresztowania, motywy i kolejne manifesty Jedynych Synów Polski. Temat ten wykorzystuje na swoich zajęciach z dziennikarstwa Robert Pruski. Jeden z jego studentów - Paweł ma napisać pracę dotyczącą alternatywnego rozwiązania zagadki zamachu. Paweł jest zdolny i ambitny, dlatego też powierzone mu zadanie traktuje bardzo serio. Przygotowuje teorię, która jest nie tylko alternatywna, ale też całkiem prawdopodobna. Maja - dziewczyna Pawła, a przypadkowo również córka byłego ministra - nieco modyfikuje artykuł narzeczonego i uzupełnia go o aneks, w którym wymienia konkretne osoby, firmy i organizacje, które na owym zamachu zyskały. Paweł oddaje tekst Robertowi, a ten, zainytrygowany nową teorią, przekazuje go swojemu przyjacielowi z dzieciństwa, który obecnie pracuje dla rządu. Od tej pory rozpętuje się piekło.
Opis fabuły brzmi znajomo? No jeśli tak, to z pewnością czytaliście "Raport pelikana", bądź też oglądaliscie jego ekranizację. Autor nawet nie udaje, że nie zainspirował się Grishamem - mówi o tym w tekście. I to się ceni. "Lód nad głową" to sprawnie przeniesiona w polskie realia opowieść sensacyjna. I jako taka sprawdza się świetnie. Mamy tu szpiegów, zabójców, sprzęt szpiegowski, intrygę sięgającą najwyższych szczebli. Są też oczywiście poscigi, strzelanki, wybuchy. Jest piękna kobieta w opałach i ratujący ją bohater. Trzeba przyznać, ze czyta się to bardzo dobrze i z zapartym tchem. Jedyne uwagi, jakie mam do autora, to infantylizm dzieci Roberta (znane mi 12-latki nie zachowują sie w ten sposób). Druga sprawa to relacje Roberta z jego kobietami. Na wszelkie świętości! W jaki sposób rozumuje ten dorosły człowiek? No z pewnością egoistyczny. Ostatnia sprawa to Maja i jej okres żałoby. Poza tym, biorąc pod uwagę założenia tej powieści, przyjmuję wszystko i nie wymagam pełnego realizmu.
Powieść napisana jest dobrze. Autor zastosował metodę pisania w czasie teraźniejszym. Nadaje to książce nieco reporterki styl, jednak mi trochę przeszkadzało - sprawiało wrażenie suchości, dystansowania się od wydarzeń. Mimo tego "Lód na głową" czyta się przyjemnie. Będzie bardzo miłym towarzyszem w pociągu, czy na plaży. Jeśli więc ktoś zastanawia się, jaką książkę wziąć ze sobą na urlop - powinien wybrać tę. Myślę, że będzie zadowolony.

Piotr Głuchowski, Lód nad głową, Agora, 2013
Recenzja dla SzczecinCzyta.pl

wtorek, 2 lipca 2013

Jose-Louis Bocquet, Catel "Kiki z Montparnasse'u"


Alice Prin, znana jako Kiki z Montparnasse jest kwintesencją paryskiej bohemy lat dwudziestych. Wieczna królowa balu, łamaczka męskich serc i muza artystów. Kobieta, której do życia miłość była równie potrzebna, jak tlen. Sama o sobie mówiła, że ma za duży nos. Ciągle martwiła się, czy nie jest za gruba. Stała się symbolem i ikoną. Kim była ta kobieta? Tego dowiedzieć się możemy z komiksu scenarzysty Jose-Louisa Bocqueta i rysowniczki Catel Muller. 
Obrazkowa biografia Kiki liczy sobie 416 stron. Poznajemy ją już w chwili narodzin. Potem towarzyszymy jej w dorastaniu. Wraz z nią przeżywamy ból spowodowany brakiem ojca. Jej matka zostawia córkę u babci i jedzie pracować do Paryża. Babcia bardzo kocha małą Alice i kiedy matka decyduje, że dziewczynka powinna przyjechać do niej i zarabiać na swoje utrzymanie, to mała jest zrozpaczona. W Paryzu ma problemy z porozumieniem z nieznaną w sumie matką. Szybko ląduje na ulicy. Zarabia na chleb pozując malarzom. Wkrótce staje się znana, a artyści zabiegają o jej względy. Ciągle zakochana, zmienia mężczyzn jak rękawiczki. Mimo, iż jest w kolejnych związkach, to nie wierzy w monogamię - nie wymaga jej przynajmniej od siebie. Jej najdłuzszy związek, to ten z fotografem Manem Rayem. Ale i tej miłości nie potrafi pozostać wierna. Żadna porządna impreza, nie może odbyć się bez jej obecności, tańca i przaśnych piosenek. Nocne życie ma swoją cenę - Kiki dużo pije, nadużywa narkotyków. To wszystko prowadzi ją do nieuchronnego upadku. Wszystko wokół niej się zmieniało, a ona chciała trwać w swoich zlotych latach. Wojna ostatecznie niszczy Montparnasse i jego królową. Nic już nie jest takie, jak kiedyś. Kochankowie odeszli, młodość i uroda także. Jedynym co trzymało Kiki przy życiu było alkohol i to on właśnie ją zabił. 
Ilustrowana opowieść o życiu Kiki jest pasjnonująca. Nie interesowałam się wczesniej tą postacią i muszę przyznać, ze troche tego żałuję. Zdumiewające, jak potoczyły się losy ubogiej dziewczynki z prowincji. Nie była specjalnie piękna, nie była wykształcona. Był w niej jednak jakiś pierwotny urok, który sprawił, że została gwiazdą. Miała nadzieję, że uda jej się także w kinie, jednak miejscem Kiki był Monteparnasse. To miejsce definiowało ją i uzpełniało. Bez niego stawała się nikim. 
Oczywiście komiks jest sporym uproszczeniem. Nie znamy kierujących nią pobudek, nie znamy niuansów sytuacji. Jednak na końcu książki znaleźć możemy solidną bibliografię, z której korzystał Bocquet. Oprócz tego znajdziemy tam szczegółowy oraz notki biograficzne występujących w tej opowieści postaci. 
Oczywiście, pojawiają się opinie, że opowieść o Kiki jest tylko strzeszczeniem jej życia, że brak jej myśli przewodniej. Przyznam, że nie jestem znawczynią komiksów, jednak bardzo mi się ta opowieść podobała. Oczywiście, od powieści wymagałabym wiecej, jednak komiks jest specyficzną formą sztuki i przyjmuję jego uproszczenia. 
"Kiki z Montparnasse'u" jest pięknie wydana. Ma twardą okładkę, którą zdobi kopia najsłynnejszej fotografii Kiki, czyli "Wiolonczela Ingresa" autorstwa Mana Raya. Rysunki są czarno-białe i początkowo byłam nieco rozczarowana zawartymi w nich uproszczeniami. Jednak bardzo się zdziwiłam, kiedy zobaczyłam zdjęcie Kiki - okazało się, że rysunki świetnie ją oddają. Muszę przyznać, ze Catel wykonała dobrą robotę. 

Kiki fot. Man Ray

Jose-Louis Bocquet, Catel, Kiki z Montparnasse'u, Kultura Gniewu, 2012
Recenzja dla SzczecinCzyta.pl

poniedziałek, 1 lipca 2013

Stosik lipcowy


Zbliżający się urlop widać po większym niż zazwyczaj stosiku. Część zdobyczy, to efekt wizyty na akcji "Książka pod magnolią", o której pisałam wczoraj. I oto co tu mamy:
1. "Piotr" Janina Olczak-Ronikier - lubię styl pisania pani Janiny, chociaż obawiam się, że nic nie przebije mojej ulubionej ksiażki tej autorki  "W ogrodzie pamięci". 
2. "Kto zabił Jezusa" Paweł Lisiecki - bardzo lubię rozważania religijne - niekoniecznie chrześcijańskie, chociaż wiadomo, że bliższa koszula ciału :)
3. "Limeryki zbrodni" Janusz Mika - właśnie ją zaczęłam i sporo się w niej dzieje. Jeszcze nie ogarniam ;)
4. "Alfred Hitchcok. Nieznana historia psychozy" Stephen Rebello - widziałam film, lubię Psychozę, cenię Hitchcoka, interesują mnie seryjni mordercy. No i jak miałam nie przeczytać tej książki?
5. "Opowieść wigilijna" i "Cięzkie czasy" Karola Dickensa - to zdobycze wymianowe, urzekły mnie wydaniem. Była cała seria, ale nie miałam serca brać wszystkich.
6. "Zło" Jan Guillou - marzyłam o przeczytaniu tej książki, od kąd przeczytałam jej recenzję na blogu Izy - Czas-odnaleziony . Kochana Iza wypożyczyła tę książkę, przyjechała do Szczecina i mi ją przywiozła. Cud kobieta!
7. "Ostatni don" Mario Puzo - kolejna zdobycz z wymiany. Bardzo lubię Mario Puzo i czytałam większość jego książek. Tej jeszcze nie.
8."Opiekuńcze oblężenie" Heinrich Boll - kolejna książka wymianowa. To mój ukłon w stronę ciut ambitniejszej literatury. W końcu wiadomo - co noblista, to noblista ;)
9. "Jezioro bodeńskie" Stanisław Dygat - naczytałam się o tej książce na blogach i bardzo mi się jej zachciało. Do tego idealnie nadaje się do torebki - nawet malutkiej :)

No to co? Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Wam słoneczniego lipca i miłej lektury :)